26 cze 2017

Rozdział siedemnasty

ALEXANDRA

Kilka dni po tym jak trafiłyśmy do szpitala, jestem w okropnym humorze. Negatywne myśli cały czas krążą po mojej głowie. Maya wciąż się nie obudziła i coraz częściej zaczynam myśleć o tym co może się jej stać. Powikłania po podtopieniu są różne.
Kiedy przychodzi do mnie Pascal i zaczyna mi opowiadać o tym co się wydarzyło w ostatnich dniach, czuję się nieco lepiej, ale wciąż się obwiniam. Gdybym jej tak nie wyciągała nad to jezioro, nic takiego by się nie zdarzyło. Kaelin w pewnej chwili dostrzega, że nie jestem z nim do końca, że moje myśli gdzieś odfruwają.
– Co się dzieje? – pyta.
– To moja wina – mówię, bawiąc się kawałkiem kołdry, którą jestem okryta. Nie patrzę w oczy przyjaciela, bo… boję się. – To ja chciałam iść nad to jezioro…
– Hej, Alex. Nie obwiniaj się, to nie twoja wina – mówi, posyłając mi uśmiech. Wzdycham i podnoszę się na łóżku. – Nie kazałaś jej przecież wchodzić na lód.
– Mówiłam, żeby nie wchodziła, ale mnie nie posłuchała… Pasci, boję się o nią.
– Ja też, ale na pewno będzie dobrze
– Gdyby nie Tobi, nie wiem co by było – kręcę głową. – Jestem mu strasznie wdzięczna. Wczoraj nawet tu przyszedł, był przerażony tym co się stało.
– Ja nadal jestem – mówi Kaelin. W pewnym momencie zerka na komórkę i się uśmiecha. – Mam dla ciebie niespodziankę.
– Jaką?
Pascal nic nie odpowiada tylko wysyła mi jakieś tajemnicze spojrzenie. Po kilku minutach spędzonych w milczeniu, drzwi sali się otwierają, a do środka wchodzą Kraft i Hayboeck. Moje serce momentalnie zaczyna wariować. Co on… oni tu robią?
Początkowo patrzę na Stefana w milczeniu. Ten bada mnie wzrokiem i niemal z prędkością błyskawicy pojawia się przy moim łóżku. Pascal wywraca oczami i wstaje z krzesełka, które po chwili zajmuje brunet.
– Co się stało? Alex… – Kraft wygląda na zmartwionego. Pewnie też nie wyglądam najlepiej. Z rurką z tlenem pod nosem i kroplówką nie mogę prezentować się dobrze. Do tego mam wyraźne problemy z oddychaniem, nawet większe niż przed momentem.
Po raz kolejny opowiadam co się wydarzyło i po raz kolejny obwiniam siebie. Wiem doskonale, że gdybym nie wpadła na ten genialny plan, teraz pewnie siedziałabym w mieszkaniu z przyjaciółką. W tej sytuacji był jednak jeden plus, jednakże bardzo wyraźny – przyjazd Stefana i Michaela, a zwłaszcza tego pierwszego.
– To nie jest twoja wina. Ile razy mam ci to powtarzać? – wzdycha Pascal. – Nie obwiniaj się, mała – dodaje i posyła mi uśmiech. Stefan patrzy na mnie i Pascala z dziwną miną, której za nic nie mogę rozgryźć.
– A co z Mayą? – pyta Hayboeck, dzięki czemu przerywa ciszę panującą wśród nas.
– Jest na OIOMie, nieprzytomna – odpowiadam cicho. Twarz Michaela momentalnie robi się biała. – Pasci? Pokażesz mu? – proszę przyjaciela, na co ten skina głową i chwilę później zostaję już sama z Kraftem.
– Bałem się o ciebie – mówi brunet, kiedy tylko drzwi się zamykają. Gdybym w tym momencie nie siedziała w łóżku, zdecydowanie nie potrafiłabym ustać na nogach. Stefan… bał się o mnie? – Kiedy tylko Pascal powiedział co się stało… miałem najstraszniejsze myśli. Chciałem od razu przyjechać, ale trener nie chciał nas puścić.
– Ze mną wszystko w porządku, ale… Maya… Tak bardzo się boję, że to się powtórzy, że będzie jak z rodzicami – mówię smutno i spuszczam wzrok, kiedy czuję łzy napływające do moich oczu.
– Co się powtórzy? Co się stało? – pyta. Przez moje ciało przepływa przyjemny dreszcz, kiedy dotyka mojej dłoni. Biorę głęboki oddech i postanawiam mu powiedzieć o wszystkim. Chcę się przed nim otworzyć, ufam mu.
– Kiedy miałam szesnaście lat i jechałam z rodzicami do ciotki, ulegliśmy wypadkowi. Jedyną osobą, która przeżyła byłam ja – szepczę i już czuję napływające do oczu łzy. – Byłam wściekła na wszystkich, na nich, że mnie zostawili, na Boga, że nie pomógł, ale najbardziej… byłam wściekła na siebie. Dlaczego przeżyłam? Po co? Czy życie w ogóle miało sens? To była moja wina, Stefanie. Kłóciliśmy się wtedy… jak zresztą niemal zawsze. Nie doceniałam ich, a kiedy ich straciłam nie mogłam nic zrobić. Potem trafiłam do Domu Dziecka i zaczęłam chodzić tutaj do szkoły, gdzie poznałam Andiego – uśmiecham się delikatnie na wspomnienie tamtego dnia. Wtedy się wszystko zaczęło – Jednak nie radziłam sobie zbyt dobrze. Widzisz? – pytam, pokazując lewy nadgarstek, pokryty kilkoma jasnymi bliznami. – Tak próbowałam ulżyć swojemu cierpieniu, ale to prawie w ogóle nie pomagało. Wciąż jednak to robiłam… do czasu. Do czasu, kiedy poznałam Mayę. Od tamtego dnia, jestem całkowicie inną osobą, ale tamtej historii, historii Mayi, nie mogę ci opowiedzieć. 
Kraft patrzy na mnie z szeroko otwartymi oczami, a kiedy dostrzega w moich łzy, ociera je kciukiem i przytula mnie. Dopiero teraz czuję jak wszystko ze mnie wychodzi i kompletnie się rozklejam w jego ramionach. Czuję jednak ulgę, że się przed nim otworzyłam, a tym bardziej, że mnie nie odtrąca.
– Cieszę się, że mi powiedziałaś – mówi, kiedy już odsuwam się od niego i nieco zawstydzona unikam jego wzroku.
– Ufam ci – szepczę.
– Tęskniłem za tobą – mówi po dłuższej chwili i dotyka mojego policzka. Moje ciało momentalnie reaguje na to, a na twarzy pojawiają się rumieńce.


MAYA

Słyszę mnóstwo głosów, dźwięków, ale za nic w świecie nie mogę podnieść powiek. Usta także odmawiają mi posłuszeństwa. Co się ze mną dzieje? Jeszcze to denerwujące piknie.. Co to wszystko ma znaczyć? I gdzie ja właściwie jestem? Nagle wszystkie głosy ucichły, a ja wiedziałam, że nie jestem sama. Tak bardzo czułam czyjąś obecność, ale nie mogłam nic zrobić. Ktoś mocno ścisnął mnie za rękę, a potem usłyszałam jego głos. Mówił cicho, ale tak spokojnie. Na pewno gdzieś to już słyszałam. Powinnam coś zrobić. Dać mu znak, że przecież jestem tutaj i słyszę, że do mnie mówi. Kiedy uniósł moją dłoń i przyłożył ją do swoich ust, zebrałam w sobie wszystkie siły i powoli podnosiłam powieki. Światło trochę mnie oślepiało, ale udało mi się zobaczyć jego blond włosy.
- Maya.. – spojrzał na mnie, kiedy poruszyłam dłonią. – Słyszysz mnie?
- Andi? – zmrużyłam oczy, chcąc wyostrzyć sobie widziany obraz, ale na razie na nic to się zdało.
- Nie, to ja.. Michael. Dzięki Bogu, że się obudziłaś. Zawołać lekarza? Jak się czujesz? – zasypał mnie pytaniami, a ja jedynie rozglądnęłam się po sali.
- Gdzie ja jestem? Co się stało?
- Jesteś w szpitalu. Miałaś mały wypadek. Wpadłaś do jeziora. Pamiętasz? – tłumaczy mi nadal trzymając ściśniętą moją dłoń.
- Pamiętam, że był lód, a potem.. Alex. Gdzie ona jest? – zaczynam się rozglądać, ale nigdzie nie zauważam mojej przyjaciółki. – Co z nią?
- Spokojnie Maya.. – stara się mnie uspokoić, widząc moje zdenerwowanie. – Alex leży na oddziale z zapaleniem płuc. Trochę przemarzłyście.
- Chciała mnie wyciągnąć, a potem już nie pamiętam.. Ile ja tutaj już jestem? I skąd Ty się tu wziąłeś? – tym razem to ja zadaje mu mnóstwo pytań. Ale kompletnie nie pamiętam tego co działo się w wodzie, ani jak się z niej wydostałyśmy.
Michael jest bardzo cierpliwy i na wszystko stara mi się odpowiedzieć. Opowiada mi, że to Tobias nas wyciągnął, bo akurat tamtędy przebiegał. On natomiast przyjechał do Szwajcarii tak szybko, jak tylko mógł. Byłam przez kilka dni nieprzytomna i wszyscy się o mnie martwili. Ale dlaczego? To zupełnie niepotrzebne. W pewnym momencie przerywa swoją opowieść i spogląda w szybę, za którą pojawili się moi rodzice. Widzę zapłakaną mamę i tatę, który obejmuje są ramieniem. Michael puszcza moją dłoń i delikatnie się uśmiechając wychodzi z sali, robiąc tym samym miejsce moim rodzicom. Mama natychmiast pojawia się przy moim łóżku i całuje mnie w czoło.
- Córeczko.. martwiliśmy się – odgarnia moje włosy, zakładając je za ucho i siada na krześle. – Co Cię podkusiło, żeby tam wchodzić?
- Nie wiem.. myślałam, że trochę się poślizgam i będzie fajnie – łzy napływają mi do oczu, przecież ja naraziłam Alex.
- Wiesz, że mogłaś się utopić? Nie rób nam tego więcej.. – mama delikatnie głaszcze mnie po dłoni.
- Chcę się zobaczyć z Alex – odzywam się nieco ciszej, wciąż jestem bardzo słaba.
- Nie wiem czy to możliwe – moja rodzicielka spogląda na tatę, który wzrusza jedynie ramionami.
- Muszę.. uratowała mnie po raz drugi – przełykam głośno ślinę i odwracam głowę, nie patrząc na rodziców.
Widząc, że nie odpuszczę oboje wychodzą, a tata tylko w przelocie mówi, że porozmawia z lekarzem. Alex po raz drugi uratowała mi życie. Przecież gdyby nie ona, już wtedy bym nie przeżyła. Jest cudowną osobą i takim moim osobistym aniołem stróżem. Cieszę się, że ją mam. Nigdy bym sobie nie wybaczyła, gdyby coś jej się stało. Wiem, że to ja ją naraziłam. Wszystko przez moje głupie pomysły. Do tego ten Hayboeck. Skąd on się tu w ogóle wziął? Przecież jest środek sezonu, ma skakać, a nie martwić się.. Chyba ściągnęłam go myślami, bo gdy tylko drzwi się otworzyły zobaczyłam w nich skoczka. Spojrzałam na niego, a ten tylko delikatnie się uśmiechnął i ponownie zajął miejsce przy moim łóżku.
- Muszę się zobaczyć z Alex – popatrzyłam na niego błagalnie.
- Twoi rodzice rozmawiają w tej sprawie z lekarzem. Obie jesteście jeszcze bardzo słabe..
- Ty nic nie rozumiesz – znalazłam w sobie siłę, żeby lekko podnieść głos. – To nie pierwszy raz.. Nie pierwszy raz mnie Alex uratowała.
- Możesz powiedzieć.. – patrzy na mnie i ponownie chwyta mnie za dłoń.
- Nikt nigdy mnie nie lubił. W szkole dla wszystkich byłam tylko obiektem śmiechu i nikim więcej. Nie stać mnie było na markowe ciuchy czy wakacje w ciepłych krajach. Mając 16 lat stwierdziłam, że nie chcę tak dalej.. nie mogę – patrzę przed siebie, bo tak bardzo nie chcę patrzeć teraz w jego oczy. – Po szkole poszłam do naszego parku. Ja.. chciałam odebrać sobie życie, rozumiesz? Podcięłam sobie żyły i kiedy powoli traciłam przytomność Alex i Pascal mnie znaleźli. Wtedy byłam na nich wściekła, ale z czasem.. jestem im ogromnie wdzięczna, że się tam wtedy pojawili – patrzę na Michaela, który chyba nie jest w stanie nic z siebie wydusić. Wcale się nie dziwię. Pewnie też byłabym w szoku, słysząc taką historię. – Powiedz coś.. proszę.

***
Hejka wszystkim ;) 
Najważniejsze pytanie - ktoś się spodziewał takich rewelacji? O ile o przeszłości Alex trochę było wiadomo już wcześniej, tak Maya pozostawała dla was zagadką, aż do teraz. 
Jak myślicie? W jaki sposób zareaguje Michael? Czekamy na Wasze opinie w komentarzach! 
Pozdrawiamy, Black Angel i Skokomaniaczka ;*